Portrety
... Wejscie
... Galeria
... Portrety
... Nagrania
Dla integracji nie ma przeszkód Przyjechałem do Polski ze Szwecji – z żoną i dzieckiem zostaliśmy zawróceni na mocy konwencji dublińskiej. Wcześniej jechaliśmy przez Polskę tranzytem, no i mieliśmy polską wizę. Przylecieliśmy ze Sztokholmu i sami skontaktowaliśmy się ze służbą graniczną. Nasza ucieczka z ojczyzny była związana ze stanem zdrowia naszego dziecka. W czasie prześladowań nas na Białorusi u niego nastąpiła jakaś blokada. Ma prawie 4 latka, a właściwie dopiero niedawno zaczął mówić. Mieszkamy z rodziną w ośrodku na Ciołka. Kiedyś mi tam złamali rękę. Pisałem nawet podanie, żebyśmy mogli żyć oddzielnie, ale bez skutku. A tak, chodzimy do biblioteki, do sali komputerowej.. W ośrodku żyją również Czeczeńcy, czy mówiąc precyzyjniej – przedstawiciele narodów Północnego Kaukazu. My z rodziną jesteśmy w ośrodku jedynymi chrześcijanami. Uważam, że Białorusinów nie jest aż tak wielu, by nie mogli oni żyć jakoś razem. Ja nie występuję przeciwko muzułmanom, jakiś czas temu mieszkałem w Szwajcarii, gdzie obok mnie byli Afgańczycy, Irańczycy, a także Irakijczycy, którzy uciekali przed Saddamem Husajnem. To nie jest to dla mnie kwestia religii, ale wiem po prostu, że żaden muzułmanin nigdy by nie zamieszkał wśród większego skupiska chrześcijan. Z wielką radością wróciłbym do domu, ale nie do tego państwa, a ściślej, nie w tej formie, w której się ono teraz znajduje. Nie jest żadną tajemnicą, że Polska i Białoruś pod względem życia zwykłych ludzi są do siebie bardzo podobne. Tak samo jak Ukraina czy kraje nadbałtyckie, nawet pod względem historii. Tak się złożyło, że teraz jestem z rodziną tutaj. U nas w kraju nastąpiły nowe porządki po nieudanej rewolucji, jak to można w skrócie określić. Osobiście uważam, że w obecnej sytuacji bezpieczniej jest wrócić na Białoruś z Belgii czy z Niemiec aniżeli z Polski. Stosunki polsko-białoruskie przypominają te, jakie 20 lat temu były między ówczesnym ZSRR i Ameryką: są bardzo napięte. Jedyne, co pozwala obu krajom uniknąć politycznej czy ekonomicznej wojny, to poczucie wspólnoty między narodami. Dużo nas łączy z Polakami, choćby podobieństwo języków, co bardzo pomaga w kontaktach. Białorusinów z Polakami łączy bardzo wiele, integracja między naszymi narodami trwa już setki lat. Dlatego integrujemy się w Polsce bez problemu. Oboje z żoną mamy wyższe wykształcenie, mamy małe dziecko. Dla integracji nie ma przeszkód. Oczywiście pomaga znajomość danego języka i znajomość obyczajów panujących w danym kraju. Musi też minąć pewien okres czasu, zanim człowiek poczuje się swobodnie. Przeszkodą są na pewno w dużym stopniu nasze oczekiwania i niepewność, co będzie dalej. A także brak pracy. I nie chodzi tu tylko o pieniądze, ale przede wszystkim o brak jakiegokolwiek zajęcia. Ja tak naprawdę nie czuję się tu emigrantem. Jaki ze mnie emigrant? Nie przyjechałem przecież ani z Iraku, ani z Mongolii. Praktycznie jestem w domu. Jakoś inaczej mogłyby być rozwiązane kwestie formalne, byśmy mogli czuć się tu spokojniej, żebyśmty choć dostali pobyt tolerowany albo jakiś inny dokument, który dawałby nam poczucie, że chroni nas prawo. Przedstawicielom Federacji Rosyjskiej bardzo hojnie przydzielany jest pobyt tolerowany, z którego oni w ogóle nie korzystają - a dla nas jest to rzecz podstawowa. Gdyby moja sytuacja była już uregulowana, ze znalezieniem pracy nie miałbym tak naprawdę problemu. Znalazłbym pracę i w Kanadzie, i w Ameryce. Zawód mam dobry. Polski rynek pracy też mnie właściwie jakoś silnie nie niepokoi. Oczywiście, chciałbym pracować w zawodzie (jestem elektronikiem), albo przynajmniej w jakiejś pokrewnej dziedzinie. Już w ciągu mojego 10-miesięcznego pobytu w Polsce udało mi się parę razy dorabiać, niekiedy nawet w zawodzie. Teraz jestem bez pracy. Byłem już w życiu w kilku krajach i uważam, że Polska zrobiła wielki krok naprzód. Osobiście bardzo mi się tylko tutaj nie podoba, że Murzyni nie chcą w ogóle rozumieć języka rosyjskiego. U siebie w ośrodku mogę się jeszcze jakoś dogadać po rosyjsku z Czeczenami. W wielu wypadkach ratuje mnie wyznanie, które różni się od wyznania większości Rosjan – jestem protestantem. Przez to w ośrodku odnoszą się do mnie nie tyle może z szacunkiem, co z pewnym zdziwieniem; w każdym razie, nie widzą we mnie wroga. I tak czasem dochodzi do konfliktów, wtedy szczególnie doskwiera nam fatalna jakość polskiej opieki medycznej. Kiedy złamali mi rękę, co zdarzyło się 6 sierpnia, to gips założono mi dopiero 23 sierpnia. To jest po prostu dzikie! Tak nie stało nawet na Białorusi, nawet w Polsce za czasów sowieckich. Albo na przykład małemu dziecku wyznaczona jest wizyta u lekarza za 2 miesiące - tak nie powinno być. Rozumiem, że często zdarzają się nadużycia systemu medycznego, no ale mimo wszystko.. Obiektywnie patrząc ilość uchodźców w Polsce nie jest taka duża, zwłaszcza w stosunku do liczby mieszkańców. (kwiecień, 2006) Historii wysłuchał Mikołaj Przybylski Tekst zredagowała Agnieszka Kosowicz
Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Uchodźczego