Portrety
... Wejscie
... Galeria
... Portrety
... Nagrania
W ośrodkach ludziom odbija palma Ma 26 lat, pochodzi z Białorusi, czeka na decyzję w sprawie statusu w ośrodku dla uchodźców. Redakcja strony pragnie podkreślić, że nie podziela jego poglądów i opinii. Miałem mieszane uczucia, gdy opuszczałem Białoruś. Wyjeżdżałem nie wiadomo dokąd, nie wiadomo na jak długo... trudno jest tak nagle wyjechać. Chciałbym wrócić do kraju, mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wrócić. Łukaszenko kiedyś odejdzie, wszyscy dyktatorzy przemijają... Działałem w opozycji. Gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, musiałem przyjechać do Polski. Przyjechałem właśnie tutaj, bo po prostu w paszporcie miałem wbitą polską wizę. Byłem już wcześniej w Polsce. Zresztą Polacy i Białorusini są podobni do siebie pod wieloma względami. Kilkaset lat temu to był praktycznie jeden kraj: Litwa, Polska, część Ukrainy i część Białorusi. Mogłem pojechać gdzieś dalej, ale tam ludzie są jakby „nie nasi”. Tutaj czuje się tę wspólnotę. Gdy przyjechałem, o procedurze azylowej miałem mgliste pojęcie. Ogólnie wiedziałem, kim jest uchodźca, ale nie miałem żadnych szczegółowych informacji. Gdy wysiadłem na Dworcu Centralnym, spytałem policjanta, dokąd mam się udać. On mnie skierował na Koszykową. Długo szukałem tej instytucji na Koszykowej (Urzędu do spraw Repatriacji i Cudzoziemców, który rozpatruje wnioski o status uchodźcy - przyp.red). Tam rozmawiałem z sędzią śledczym, to była kobieta. Rozmowa odbywała się po rosyjsku. Bez problemu dostałem miejsce w ośrodku dla uchodźców - dają je wszystkim uchodźcom. Problemem jest znalezienie mieszkania, a miejsce w tej szopie dostaje każdy. Ośrodek jest świetnym miejscem – ale dla karaluchów. Nie znajduję nawet słów, by to opisać. To nie jest miejsce, w którym może mieszkać normalny Europejczyk. W ośrodku nie sposób się integrować z polskim społeczeństwem. Jak ja się mogę integrować, skoro żyję wśród muzułmanów, w zamkniętym ośrodku? W jaki sposób mam się integrować, jeśli za każdym razem po wyjściu z pokoju natykam się na muzułmanów. O integracji w ogóle nie ma mowy: nie mieszkam przecież gdzieś w mieszkaniu w Warszawie, nie pracuję. Człowiekowi, który ubiega się o status uchodźcy w Polsce, integrować się jest ciężko. Choć z drugiej strony - Białorusin to nie muzułmanin. To muzułmanie żyją swoimi tradycjami, wśród swoich, w grupach. Według mnie Białorusini integrują się dosyć dobrze. Ja osobiście bez problemu żyję w Polsce. Już praktycznie bez kłopotu porozumiewam się po polsku, uczę się języka. Nie dostrzegam żadnych problemów w tej kwestii. Myślę, że praktycznie, żeby się zintegrować, trzeba tutaj przeżyć rok. I to wszystko. Życie w ośrodku oceniam poniżej przeciętnej. Najbardziej przeszkadza mi to, że w ośrodkach przemieszani są różni ludzie, którzy nie mogą ze sobą współistnieć. Uważam, że powinno się zasiedlać ośrodki według narodowości. Ostatecznie Białorusinów nie jest tak wielu, a ciągłe przebywanie z muzułmanami nie wpływa zbyt korzystnie. Nie mam nic do muzułmanów jako takich, ale odkąd spędzam z nimi każdy swój dzień, zaczyna mi to dokuczać. Przeszkadza mi ich zachowanie - czują się jak gospodarze, a integracja z nimi jest praktycznie niemożliwa. Jeżeli chodzi o Polaków, to nie są to źli ludzie. Opinia publiczna przychylnie odnosi się do obecnej sytuacji na Białorusi, widać poparcie ludzi dla opozycji. Mimo to trudno mówić o jakichś kontaktach między nami a Polakami. Żyjemy praktycznie w izolacji. Najczęstszy kontakt mam z pracownikami Polskiej Akcji Humanitarnej, którzy starają się pomagać. Przede wszystkim jednak obcuję z Białorusinami, więc trudno jest mi cokolwiek więcej powiedzieć o Polakach. Ale nigdy nie spotkało mnie z ich strony negatywne zachowanie. Mój dzień właściwie wygląda normalnie. Już dziesięć miesięcy tu jestem, więc zdążyłem przywyknąć. Plan dnia zwyczajny – śniadanie, obiad, kolacja. Najbardziej daje się we znaki brak pracy. Nie przyjechałem tu do pracy. Ale mniej więcej po dwóch tygodniach pobytu w ośrodku dla uchodźców człowiekowi zaczyna – mówiąc po rosyjsku – „jechać krysza” (odbijać palma). Wtedy praca potrzebna jest natychmiast. Pracować trzeba – zawsze. Wychowałem się w normalnej rodzinie, mój dziadek pracował, ojciec także. Nie rozumiem ludzi, którzy nie pracują - chociaż właściwie sam teraz jestem taki, nie pracuję przecież od dziesięciu miesięcy. Z zawodu jestem mechanikiem samochodowym i w swoim kraju nie miałem problemów z pracą. Dużo się mówi o bezrobociu w Polsce, chociaż według mnie bezrobocie w Polsce nie istnieje. Są za to ludzie, którzy pracować nie chcą. Jeśli ktoś chce pracować, pracę znajdzie bez problemu. Są miejsca w Warszawie, gdzie pracują Ukraińcy, którzy nielegalnie przyjechali do Polski - i pracują bez najmniejszych problemów. Nasz problem polega na tym, że my, ubiegający się o status, nie mamy prawa pracować. Władze mogą nas za to deportować. Mimo to w ciągu pobytu w Polsce brałem każdą pracę. Pomagałem przy rozładunku, załadunku, przenosiłem różne towary. Pracy w zawodzie nie znalazłem. W chwili obecnej jestem bez pracy. Opieki medycznej uchodźcom w Polsce nie zapewnia się praktycznie żadnej. Siedem miesięcy temu poszedłem do lekarza, to był taki starszy pan. Mówię mu, że boli mnie serce, a on mi na to: „mnie również”. Teraz jest jeden dobry lekarz, Murzyn, ale dostać się do niego białemu człowiekowi jest praktycznie niemożliwe. Z kolei czarni dostają się do niego bez problemu. Problem służby zdrowia nie istnieje, ponieważ nie istnieje służba zdrowia. Czasami nawet się obawiam, że mogę nie dociągnąć do kolejnego negatywu - wszystko przez stres, ciągłe konflikty z różnymi ludźmi, warunki życia. To, że teraz opowiadam o sobie, mnie konkretnie nie pomoże, ale niechby pomogło jakimś uchodźcom. Dobrze by było. U mnie przez najbliższych sześć miesięcy nic się nie zmieni: póki co będę mieszkał tu, gdzie mieszkam. Mam wyznaczony termin mojej sprawy. Więc czekam. Dla człowieka, który jest bez pracy, zabić dwie godziny czasu – choćby opowiadając o sobie - to ogromny plus. (kwiecień, 2006) Historii wysłuchał Mikołaj Przybylski Tekst zredagowała Agnieszka Kosowicz
Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Uchodźczego